Kolejny udany występ Wojciecha Kolańczyka
Brąz w Pucharze Polski



Silnie obsadzone zawody z udziałem 100 zawodników odbyły się w Rybniku. Podopieczny Leszka Drobińskiego już w fazie grupowej pokazał się z bardzo dobrej strony. Sześć zdecydowanych zwycięstw pozwoliło na pewny awans do pojedynków pucharowych i rozstawienie w turnieju głównym z numerem pierwszym.
W pierwszej rundzie Wojciech Kolańczyk spotkał się z Kamilem Kasperczakiem ( Flesz Świdnica ). Zawodnik z Manieczek szybko objął prowadzenie i kontrolował przebieg pojedynku, który zakończył się wynikiem 15:7. W kolejnej rundzie podopieczny Leszka Drobińskiego spokojnie, bo 15:6 zwyciężył Macieja Marcola (MDK Bytom). W następnej rundzie szpadzista UKS PGK Śrem Mróz Manieczki spotkał się z Piotrem Kołpą. Stawką tego pojedynku był awans do finałowej ósemki. Zawodnik Olimpu Lubin długo stawiał opór, ale ostatecznie został pokonany 15:12. Ćwierćfinałowa rywalizacja z Tomaszem Kałuzińskim okazała się bardzo wyrównana. Przez większość pojedynku Wojciech Kolańczyk minimalnie prowadził by w końcu zwyciężyć 15:14i awansować do strefy medalowej. W półfinale Wojtek walczył ze swoim odwiecznym rywalem Wojciechem Lubienieckim. Obaj zawodnicy spotykali się już wielokrotnie i zawsze toczyli zacięte wyrównane pojedynki. Tak samo było i tym razem. Początkowo przewagę zdobył szermierz z Manieczek, który prowadził już 10:6. Rywal nie poddał się jednak i doprowadził do stanu 14:14. Następnie zawodnicy zadali trzykrotnie równoczesne trafienia i dopiero kolejne było dziełem zawodnika z Mielca. Taki wynik spowodował, że Wojciech Kolańczyk sklasyfikowany został na trzecim miejscu, a jego półfinałowy przeciwnik nie znalazł pogromcy i zwyciężył w całym turnieju. W finale Wojciech Lubieniecki pokonał 15:14 Damiana Michalaka.
Wojtek kolejny raz potwierdził przynależność do ścisłej krajowej czołówki, którą od lat w tej kategorii tworzą Lubieniecki, Michalak i Kolańczyk. Różnice między tymi zawodnikami są minimalne i o kolejności na podium decydują detale. Jest to powód do dużej satysfakcji, ale trzeba zachować czujność, ponieważ pozostali rywale starają się dorównać tej trójce. - powiedział trener Leszek Drobiński.